Moja mama od kiedy pamiętam ma chore nogi. Wiecznie były spuchnięte, sine, obolałe. Pamiętam gdy byłam mała od zawsze tato woził mamę do szpitala na rehabilitację i leczenie. Jednak dzisiaj mama jest już starsza i nie mogła chodzić, całe dnie leżała w łóżku co ją dodatkowo dobijało psychicznie. Zaczęłam szukać jakiejkolwiek pomocy za granicą. I udało się w Niemczech wraz moim mężem znaleźliśmy klinikę, która zajmuje się leczeniem takich schorzeń. Natychmiast napisaliśmy e-mail, gdy dostaliśmy odpowiedź wtedy już telefoniczną zaproszono nas na konsultację do samego ordynatora. Okazało się, że leczenie za granicą wyszło mojej mamie w rzeczy samej „na zdrowie”. W Polsce powoli wszyscy już opadaliśmy z sił a w Niemczech mamie dano kolejną szansę i naprawdę się udało. Mama została przyjęta do kliniki, spędziła w niej kilka tygodni i następnie została wypisana, przepisano jej nowe leki, i zabiegi rehabilitacyjne jednak nie tak częste jak w Polsce kiedyś nie przynoszące pożądanych efektów. Jednak po pobycie w klinice jak i odbyciu systematycznych zabiegów rehabilitacyjnych stan zdrowia nóg mamy znacznie się poprawił.
mam kolezanke ktora nma corke z dzieciecym porazeniem mozgowym. chcialabym dowiedziec sie czegos na temat mozliwosci leczenia jak i rowniez rehabilitacji w krajach unii. czy jest mozliwosc zapewnienia malej godnego zycia?