Każdy wie, że tam są, lecz większość boi się do nich schodzić. Było już bowiem wiele przypadków zaginięć w tym poniemieckim labiryncie. Prawdopodobnie grasują tam szczury. W związku z tym kompleksem schronów podjęto dwie inicjatywy. Jedna miała na celu zabezpieczenie wejść przed nieupoważnionymi, a druga fachowe spenetrowanie wnętrz. Gdyby się powiodło, to w przyszłości odpowiednio zabezpieczone schrony, mogłyby stanowić lokalną atrakcję turystyczną.
Na razie do wnętrza wiodły metalowe szczeble umocowane w kręgi betonowe. Innych wejść nie odkryto. Ci którzy byli na dole, mówili, że są tam normalne chodniki, krawężniki i trasy przejazdu dla pojazdów szynowych. Były to więc wielkie konstrukcje betonowe. Póki jednak nie zostały zbadane i zabezpieczone, trzeba będzie jakoś zamknąć kręgi betonowe, które stanowią swoiste wejście do kompleksu. Łatwo może się skusić na niebezpieczną przygodę jakieś dziecko, a betonowe labirynty były niebezpieczne nawet dla dorosłych. Kiedyś zaginęło tam dwóch odkrywców amatorów. Nikt do dziś nie odnalazł ciał. Miejscowi mówili, że betonowe korytarze prowadzą w głąb wielkiej góry, która wznosiła się w okolicy. Do przeprowadzenia dokładniejszych badań potrzebny był specjalistyczny sprzęt.